Rozdział 8 - Ja mogę spać z Juvią!
Usiedli do najbliższego stolika i na nowo rozpoczęli rozmowę. Natsu co jakiś czas posyłał Juvii słodki uśmiech lub puszczał oczko. Niebieskowłosa za każdym razem reagowała małym i niepewnym uśmieszkiem. Blondynka kierowała na Natsu piorunujące spojrzenie, gdy patrzał na towarzyszkę Senseia.
— Jak się poznaliście? — padło pytanie od różowowłosego.
— W Magnolii — powiedział Sensei i wziął duży łyk czarnej herbaty, zrobionej wcześniej przez blondynkę.
— Ile czasu się znacie? — Natsu nie ukrywał zainteresowania.
Sensei oparł brodę o dłoń i zastanawiał się, przez co jego przyjaciel jeszcze bardziej się zaciekawił.
— Nie wiem — odpowiedział.
— Jak to nie wiesz?! — zirytowany, zaczął gestykulować rękami.
— Po prostu — odrzekł znudzony tym przesłuchaniem.
— Natsu, zamknij kawiarnię! — rozkazała mu jego blondwłosa towarzyszka, po czym popatrzyła na Juvię i Senseia. — Przygotuję wam miejsce do spania. — Po chwili zniknęła w jakimś pokoju.
Juvia popatrzyła przez okno. Było bardzo ciemno, a na niebie świeciły drobne gwiazdy. W niektórych domach były zapalone światła. Całą wioskę oświetlał księżyc.
Nagle do stolika podbiegła blondwłosa z niezadowoloną miną.
— Um... czy moglibyście mieć razem pokój? — spytała niepewnie.
Sensei spojrzał na nią pytającym wzrokiem.
— Został nam tylko jeden pokój, bo reszta została zakwaterowana lub zasypana gratami. — Powiedziała na jednym wdechu. — Moglibyście dzisiaj mieć pokój razem czy... — przerwał jej Natsu, który krzyknął z drugiego końca pomieszczenia.
— Ja mogę spać z Juvią!
Blondynka zacisnęła pięści, aby przypadkiem nie uderzyć Natsu za te jego pomysły.
— Nie ma problemu — Sensei zwrócił się do dziewczyny, a ona odetchnęła z ulgą, bo naprawdę nie wyobrażała Juvii i Natsu w jeden sypialni. Po krótkiej chwili wróciła do poprzedniego zajęcia.
— Okropny jesteś — wymamrotał Natsu w stronę przyjaciela i odszedł.
Czarnowłosy obrócił się przodem do Juvii.
— Jutro potrenuję z tobą technikę, którą będziesz mogła powalić na ziemię okołu pięciu przeciwników. — Juvia kiwnęła głową.
W pewnym sensie czuła się jak materiałowa lalka, którą kierował jej właściciel. Nie obchodziło go jej samopoczucie, co robi i czy wszystko z nią w porządku. Nie było czegoś takiego jak odmowa czy też nieposłuszeństwo. Polecenie i jego wykonanie. Tak przebiegał ten proces. Ta lalka należy do niego, więc może z nią zrobić, co chce. Pobić, uszczęśliwić, uderzyć, rozweselić albo... zabić. Nikt nie przyjdzie jej na pomoc. Nikt jej nie uratuje. Gdybyś jakimś cudem udało się jej zdobyć zaufanie właściciela to... to... niemożliwe.
— Gotowe! — poinformowała ich blondynka o tym, że w każdym chwili mogą iść spać.
— Który pokój? — zapytał czarnowłosy.
— Wzdłuż korytarza drugi po lewej. — Rzuciła mu kluczyki, a kiedy miał zamiar wstać zatrzymał go Natsu.
— Co chcesz, Natsu?
Zza pleców wyciągnął butelkę alkoholu.
— Uczcijmy przybycie Juvii do Fairy Tail! — zrobił radosną minę.
— Nie piję — Juvia ugasiła jego zapał gestem ręki, który wskazywał, że nie tknie tego, co jest w butelce.
Natsu zrobił smutną minę. Sensei podał Juvii klucz do pokoju, a ona zrozumiała, że on pozwolił dzisiaj wpłynąć procentom do jego organizmu. Podziękowała mu za rzecz i odeszła, ale przed tym powiedziała wszystkim tradycyjnie „dobranoc".
— Ile Juvia ma lat, że nie pije? — podpytał skołowany Natsu.
— Nie wiem — odpowiedział Sensei zgodnie z prawdą.
— Ty cokolwiek o niej wiesz?
— Nie brałbym byle kogo pod swój dach — prychnął z głupoty przyjaciela.
Po chwili zaczęli pić alkohol i od razu z zesztywniałej atmosfery zrobiło się bardzo wesoło.
~*~
Juvia odnalazła pokój i przyjrzała mu się. Żółte ściany i jasnobrązowa podłoga. Dwie spore szafy po przeciwnych stronach, jedno duże okno, a na ziemi leżały materace, które leżały bardzo blisko siebie. Dystans pomiędzy nimi wynosił około pięciu centymetrów. Juvii się to nie spodobało, dlatego przestawiła je na odległość czterech metrów. Położyła się na materacu i okryła szczelnie pierzyną. Po niedługim czasie zasnęła.
Rano Juvia wstała wcześnie. Obudził ją stukot obcasów. Poderwała się na równe nogi, lekko przeciągnęła się i dyskretnie spojrzała w druga stronę gdzie spał Sensei. Nawet podczas snu wyglądał na opanowanego. W duchu uśmiechnęła się i wyszła z pokoju.
Po drodze napotkała biegnącą blondynkę w stroju kelnerki.
— Dzień dobry, um... — przypomniała sobie, że nie zna jej imienia.
— Lucy — uśmiechnęła się. — Przepraszam, ale bardzo mi się śpieszy.
— Dokąd?
— Mamy masę klientów i, dlatego muszę już iść.
Wznowiła bieg, ale na pytanie Juvii pytanie zatrzymała się w pół kroku.
— Mogłabym pomóc?
Lucy popatrzyła z niedowierzaniem na niebieskowłosą.
— Z nieba mi spadasz! — klasnęła uradowana w dłonie. — Najpierw musisz się przebrać! — pociągnęła ją do garderoby.
Wyciągnęła z szafy strój kelnerki i podała go Juvii. Popatrzyła krzywo na ubranie, po czym poszła się przebrać. Po przymierzeniu okazało się, że strój był idealny, jednak Juvia nie czuła się w nim komfortowo. Przyjrzała się w lustrze i odgarnęła włosy do przodu.
— Wyglądasz cudownie, Juv! — zachwyciła się Lucy.
— Juv?
— Zdrobnienie dla tak pięknej kelnerki. Na pewno przyciągniesz nam więcej klientów! — zafascynowała się.
— Co takiego mam robić? — dopytywała.
— Czy kiedykolwiek kogoś obsługiwałaś? — zapytała z nadzieją w głosie.
— Pracowałam kiedyś w barze. — Przyznała.
— To cudownie! Czyli wiesz, co masz robić, Juv?
— Tak jest, Lu! - odpowiedziała ciężkim i dumnym tonem.
— Lu?
— Zdrobnienie dla pięknej szefowej.
Obie zaśmiały się i wyszły z garderoby.
Juvia pożyczyła od Lucy notes, aby móc zapisywać zamówienia od klientów. Na sali było głośno i przytulnie. Gdy wyszła z barku, aby obsłużyć gościa, nagle wszystkie rozmowy ucichły, a każda para oczy była skierowana na jej osobę. Czuła się skrępowana. Nie lubiła być w centrum uwagi. Niepewnym i chwiejnym krokiem podeszła do stolika, który zajął zakapturzony mężczyzna. Pojedyncze pasma czarnych jak smoła włosów opadały mu na twarz. Juvia nie widziała jego twarzy, bo zasłaniał ją ciemny kaptur.
— C—czy mogę przyjąć zamówienie? — zapytała jąkając się.
Mężczyzna jak poparzony podniósł głowę do góry i wpatrywał się w kelnerkę. Poprawił swoje czarne włosy. Czy to dlatego, że chciał wyglądać atrakcyjnie?
Juvii na chwilę zabrakło tchu. Powoli wciągnęła powietrze i nie była w stanie go wypuścić. Jej oczy przybrały gigantycznych rozmiarów. Próbowała coś powiedzieć, ale była tak zszokowana, że nie umiała tego zrobić. Podobnie było z tą zakapturzoną osobą.
— Juvia?
Czy oni już kiedyś się nie poznali?
Komentarze
Prześlij komentarz